Ważny temat
WP Ważny temat Partner dodatku
Partner dodatku
Teraz TAURON KH GKS Katowice jest jednym z pretendentów do mistrzostwa Polski. Finanse są niezwykle ważne, ale też niesamowicie istotna jest praca z młodzieżą, bo to pomaga w stabilnym funkcjonowaniu klubu i mam nadzieję, że w Katowicach też zacznie to tak funkcjonować - mówi jeden z najlepszych zawodników w historii polskiego hokeja.

Kiedy zostanie pan prezesem Polskiego Związku Hokeja na Lodzie?

Następne wybory są za dwa lata. To nie jest tak, że dostaję mnóstwo telefonów i całe środowisko tylko czeka aż mocniej zaangażuję się w polski hokej. Kluby na ogół chcą rozwiązań, które wydawały się właściwe kilka lat temu. Kolejni prezesi składali mnóstwo obietnic, a potem okazywało się, że wcale nie mieli związku pod kontrolą i potem nie mogli ich spełnić. Wydawało się, że sprawy idą w dobrym kierunku, tymczasem okazało się to wielką klapą. Po prezesurze Hałasika i Chwałki został bałagan i spore długi.

To jest nasza kolejna rozmowa o stanie hokeja w Polsce w ciągu kilku lat. Zawsze zadaję podobne pytania i niemal zawsze jest… jeszcze gorzej.

Obecny prezes, Mirosław Minkina na pewno jest pełen energii i zapału. Nie można mu odebrać chęci i pasji naprawienia tego, co zostawili jego poprzednicy. Oczywiście on też był w zarządzie w poprzednich latach i ma lepszy przegląd sytuacji niż my wszyscy.

Prezesi PZHL zmieniają się niemal tak często jak hokeiści na tafli podczas meczu.

Nie ma pojednania i współpracy wszystkich istotnych ludzi polskiego hokeja. Nikt do końca nie był transparentny, nie ma stabilizacji. Jedni do drugich nie mają zaufania. Na pewno poprzedni prezesi nadszarpnęli zaufanie spółek skarbu państwa i ministerstwa sportu tym, jak zarządzali związkiem. Na minus jest to, że nie możemy się pochwalić sukcesami.

Więc jakie jest rozwiązanie?

Najlepiej by było, jakby w kraju znalazła się osoba, która dojdzie do wniosku, że hokejowi warto pomóc, bo to dyscyplina z tradycjami. Kiedyś mieliśmy sukcesy i teraz dobrze byłoby wrócić do mistrzostw świata elity i w dłuższej perspektywie na igrzyska olimpijskie. Przez ostatnie dwie kadencje, do związku trafiali ludzie spoza hokeja. Nie mówię, że prezesem musi być były hokeista, ale na pewno ktoś, kto naprawdę kocha tę dyscyplinę. Tymczasem prezesi Hałasik i Chwałka narobili bałaganu, a potem zniknęli. Na pewno chcieli dobrze. Myślę, że np. pieniądze były wydawane na kredyt, bo może były obiecane umowy sponsoringowe, ale nigdy do nich nie doszło i tak powstały długi. Chętnie wszyscy zobaczylibyśmy np. rozliczenia z mistrzostw świata w Krakowie czy Katowicach, tak jak obiecywano, ale do dziś niewiele o tym wiadomo. Nie oskarżam nikogo konkretnego. Od tego są odpowiednie instytucje i komisja rewizyjna, która wreszcie powinna przedstawić klarowny obraz tego, co się wydarzyło. Jedno jest pewne – tutaj raczej nie będzie walki o stołek prezesa. To nie siatkówka, piłka ręczna czy nożna, gdzie do zarobienia są duże pieniądze na tym stanowisku.

Może potrzeba znanej twarzy z osiągnięciami, np. Mariusza Czerkawskiego. Adam Małysz pracuje w Polskim Związku Narciarskim i jest tam ważną personą.

To zupełnie inna sytuacja. Prezes Apoloniusz Tajner ma wypracowaną wspaniałą współpracę ze sponsorami, którzy płacą kilkanaście milionów rocznie, żeby skoki narciarskie działały jak należy. Teraz są tego owoce. Wszystko zaczęło się od sukcesów Małysza, kiedy sponsorzy nabrali zaufania do związku. Potem przez chwile był chudy okres, ale sponsorzy i tak się nie wycofali. Żeby była jasność – to nie jest tak, że mnie wszyscy zachęcają do startowania na stanowisko prezesa PZHL. Ponadto, gdybym nawet nim został, to każdy by chciał, żebym to ja wniósł do związku po kilka milionów rocznie. To wszystko nie jest takie łatwe, żeby odbudować wizerunek polskiego hokeja, ale na pewno wielu z nas jest gotowych do pomocy i poświęceń przy następnych wyborach.

Mariusz Czerkawski podczas Golf VII Golf Cup Silesia Business & Life w Siemianowicach Śląskich.

Mariusz Czerkawski podczas Golf VII Golf Cup Silesia Business & Life w Siemianowicach Śląskich.

Autor: Rafał Rusek/Pressfocus.pl

Źródło: PressFocus

Dług w PZHL to obecnie kilkanaście mln zł. Da się jeszcze cokolwiek z tym zrobić?

Być może, ale musi znaleźć się ktoś umocowany w państwie, kto chciałby tej dyscyplinie pomóc. Na pewno pukając do drzwi spółek skarbu państwa z zewnątrz, szansa jest mała, że ktokolwiek chciałby się nad tym pochylić. Przede wszystkim zostalibyśmy odesłani do dyrektora sponsoringu, który robiąc badania popularności dyscypliny, mógłby nas odesłać z kwitkiem. Porównując się do innych dyscyplin, na które łoży się znacznie większe środki, nie jesteśmy w stanie rywalizować popularnością.

Wyłania się z tego fatalny obraz.

Na pewno nie jest to komfortowa sytuacja dla dyscypliny.

Do sytuacji w związku dochodzą jeszcze nieporozumienia z hokeistami. Kadrowicze nie chcieli przyjechać na zgrupowanie ze względu na zaległości finansowe wobec nich. Tymczasem czescy reprezentanci kraju przyjeżdżają za darmo, bo wychodzą z założenia, że bronienie barw narodowych to prestiż.

Czesi mają stabilną ligę i nie mają wielu zmartwień. Tenisiści np. dzielą się ze swoją federacją zarobionymi pieniędzmi. Jak zawodnik zarobi miliony i potem oddaje z tego federacji kilkanaście procent, to jest duży zysk. Przecież kiedyś ci zawodnicy czerpali korzyści z tego, że ich starsi koledzy wpłacali pieniądze na przyszłe pokolenia. W ten sposób środki, prędzej czy później, wracają do kolejnych tenisistów. Niestety, u nas jest zupełnie inna kultura, nie tylko w hokeju. Hokeiści mieli obiecane pieniądze, więc doszli do wniosku, że będą się domagać zapłaty. Ewentualny strajk w kadrze odbiłby się fatalnie na samych zawodnikach, bo przy takiej atmosferze z hokeja mogliby się wycofać nawet lokalni sponsorzy. Mam nadzieję, że spór został zażegnany. Zresztą warto wspomnieć, że młoda kadra, która pojechała na turniej do Gdańska, zaprezentowała się bardzo dobrze. Ci zawodnicy dają dużą nadzieję na przyszłość.

A propos nadziei. Znakomicie w lidze radzi sobie TAURON KH GKS Katowice. To drużyna, która może zawładnąć polskimi rozgrywkami na dłużej?

To trochę tak, jak z rywalizacją Realu i Barcelony – dobre rzeczy dzieją się tam, gdzie są pieniądze. Świetnie, że w Katowicach pojawił się sponsor, który przy dobrej współpracy z miastem, bardzo pomógł temu klubowi. I teraz GKS jest jednym z pretendentów do mistrzostwa Polski. Finanse są niezwykle ważne, ale też niesamowicie istotna jest praca z młodzieżą, bo to pomaga w stabilnym funkcjonowaniu klubu i mam nadzieję, że w Katowicach też zacznie to tak funkcjonować.

Jest szansa, że ta drużyna namiesza w europejskich pucharach?

Nie chcę prognozować. Zwróćmy tylko uwagę, nawet przy budżecie kilku milionów, że w Europie będą mierzyć się z klubami, które dysponują np. kilkudziesięcioma milionami. Na pewno jednak ambicją i wolą walki można dorównać nawet najlepszym. Ważne, żeby kluby uczyły się, jak powinna wyglądać praca z młodzieżą i kształciły kolejne pokolenia. Na mapie Polski jest kilka perspektywicznych ośrodków, które ostatnio bardzo się umocniły. Mam nadzieję, że znajdzie się w Polsce ktoś, kto po orlikach, zacznie budować lodowiska. Proszę spojrzeć, co stało się z lekkoatletyką po tym, jak zainwestował w nią Orlen. Mamy wspaniałe sukcesy, praktycznie na każdej imprezie. Ktoś musi uwierzyć w hokej i zaufać ludziom tego sportu. Mamy zdolną młodzież i nie można tego zaprzepaścić. Liczę na to, że w państwie ktoś wreszcie się taki pojawi.